Bioshock 2 będzie kontynuacją jednego z największych hitów ostatnich lat. Choć gracze stawiają wysokie wymagania, udostępnione materiały zapowiadają, że developerowi uda się im sprostać. Już w warstwie fabularnej, o której wiemy stosunkowo niewiele, widać ciekawe rozwiązania. Tryb single player przeniesie nas do Rapture w 10 lat po wydarzeniach mających miejscie w pierwszym Bioshocku. Podwodne miasto dawno już legło w gruzach, życie w nim nie zamarło. Protagonistą będzie osoba, która w historii miasta odegrała jedną z najważniejszych ról. Przyjdzie nam kontrolować poczynania pierwszego człowieka, który przywdział kombinezon Big Daddy'ego. Ten, którego widok zawsze budził mieszane uczucia w pierwszej części gry. Bezimienny jak na razie protagonista różni się jednak zasadniczo od swoich niewiele myślących następców. Jest on zarówno inteligentny, jak i obdarzony wolną wolą. Ponadto może korzystać z genetycznych mutacji, popularnych plasmidów. Jego Arsenał, w stosunku do znanego dobrze wiertła i rusznicy ulegnie znacznemu rozbudowaniu. W trakcie gry przyjdzie nam podjąć poważny wybór znany z poprzedniczki. Skoro nowy bohater może korzystać z plasmidów, potrzebny mu jest surowiec znany jako ADAM. Ten z kolei zdobyć można tylko w jeden sposób, wyciągając go z tzw Little Sisters. Te istoty wyglądające jak małe dziewczynki zbierają ADAM'a z martwych ludzi korzystający z modyfikacji genetycznych. Gracz będzie mógł zostawić je w spokoju, wyciągnąć z nich trochę surowca i przywrócić człowieczeństwo, lub wyssać do cna, zabijając je przy tym. Zupełnie oddzielnie potraktowano tryb mutli. Rozgrywki między graczami okraszone są warstwą fabularną. Co ciekawe, nie są bezpośrednio związane z trybem single, tylko dzieją się 11 lat wcześniej. Narracja trybu multi toczy się wokół szarego obywatela Rapture, który, tak jak wszyscy inni, zostaje wessany w ogień wojny domowej w mieście. Każda rozgrywka pozwala na zdobywanie punktór i rozwój postaci podobnie, jak np. w Modern Warfare. A wszystko w cieniu grupy, którą walki w mieście podejrzanie interesują.
Migotliwy, przechylony napis „Happy New Year 1959”... Oceaniczne dno... Dobiegające z oddali drobne kroki... Melodyjny głos małej dziewczynki... Rapture ponownie otwiera swe podwoje, dając się poznać z zupełnie innej strony niż dotychczas...
Pierwszy BioShock
Debiutujący na konsoli Xbox 360 i komputerach klasy PC w roku 2007 (PlayStation 3: 2008) BioShock dokonał małej rewolucji w swoim gatunku. W dobie, gdy o FPS-ach mówi się kontekście archaizmu, gra ta pokazała jak wiele można jeszcze z gatunku wykrzesać, jak wiele można jeszcze zrobić by je udoskonalić.
Teraz na rynek zmierza sequel tej niesamowitej produkcji. Z całkiem nową historią, przeciwnikami, przemodelowaną rozgrywką, ale ciągle w tym samym klimatycznym sosie, który pokochały miliony graczy z całego świata. Czy możemy spodziewać się powtórki sukcesu sprzed kilku lat?
Nowy wróg numer jeden

Rapture odwiedzamy 10 lat po zdarzeniach, które miały miejsce w pierwszej części gry. Przez tę dekadę wiele się tu zmieniło. Podwodne miasto pozostawione samemu sobie było świadkiem szaleństwa mieszkańców i bezlitosnej walki o ADAM. Bezkrólewie panujące tu od czasu śmierci Ryana i Fontaine'a nie trwało długo – ich miejsce zajął ktoś o wiele potężniejszy, groźniejszy tym bardziej, że wychowany w tym miejscu, przesączony jego klimatem i pozbawiony ludzkiego pierwiastka. Big Sister. Postanawia ona przywrócić właściwy jej zdaniem, dawny ekosystem Rapture, ściągając w oceaniczne głębiny dziewczynki z nadmorskich miast i przemieniając je w Little Sisters.
Wraz z tymi zmianami idą kolejne – w okolicy zaczynają działać bezczynni dotychczas Big Daddies. Uwarunkowana poprzez badania i eksperymenty potrzeba opieki nad bezbronnymi istotami zdaje się jednak niespełniona – to Big Sister mianuje się jedynym opiekunem dziewczynek, jak i całego Rapture. A nie ma nikogo, kto byłby w stanie sprzeciwić się jej bezwzględnej władzy...

Aż do czasu, kiedy pojawiamy się tu my. Już nie jako Jack, którym mięliśmy okazję zagrać w oryginalnym BioShocku – jego historia, jak i historia Rapture tamtego okresu, zostały zamknięte. „My” w BioShock 2 znaczy Big Daddy. To odwrócenie ról stanowi największy prezent, jaki twórcy mogli sprawić fanom; w końcu to właśnie postać Big Daddiego stała się właściwym symbolem gry. I choć już w jedynce mieliśmy okazję do wcielenia się w chodzącą potęgę, dopiero sequel przedstawi nam właściwe spojrzenie. Spojrzenie oczami Big Daddiego.
Ewolucja rozgrywki
BioShock wytyczył nowy kierunek dla rozwoju gier FPS; dziś coraz więcej z nich korzysta z tamtych rozwiązań. Na szczęście twórcy nie zamierzają spocząć na laurach, wzbogacając rozgrywkę o nowe elementy.
Zmiany te są konsekwencjami wprowadzenia nowego bohatera głównego. Jak obserwowaliśmy w „jedynce”, Big Daddy to specyficzna postać – indywidualista, postrach splicerów, a jednocześnie nierozłączny towarzysz Little Sister. Tak więc pojedynczy wrogowie będą raczej starali się nie wchodzić nam w drogę, atakując jedynie w grupie. Ponadto pojawią się nowi oponenci: wspomniane Big Sister, zaskakująco szybkie i władające telekinezą wyrośnięte siostrzyczki przeczesujące Rapture w poszukiwaniu tych małych, oraz nowy rodzaj splicera - Brute. Bezwzględna walka o ADAM, która stała się wręcz nałogiem, wyłoniła spośród mieszkańców miasta najbardziej zdesperowane jednostki. Oto one: potężne bydlaki, mogące mierzyć się w pojedynku nawet z Big Daddiem. Brute będzie stanowił wyzwanie porównywalne z walką z ochroniarzami siostrzyczek znanymi z pierwszej części gry.

Zmieni się również sam styl gry. Napotkane Little Sister będziemy mogli zabić, zdobywając jednorazową dawkę ADAM, lub zabrać ze sobą, regularnie uzupełniając zapas substancji. Bardziej ekonomiczna metoda wiąże się z defensywnym podejściem do rozgrywki. Jak wiemy, z oryginalnego BioShocka (końcowy epizod), wydobywanie ADAM z ciał splicerów zwabia ich w to miejsce. Za wszelką cenę będą starali się go przejąć, a co za tym idzie – zabić siostrzyczkę. Naszym zadaniem jest oczywiście nie dopuścić do tego. Wybór odpowiedniego miejsca i strategiczne rozmieszczenie wieżyczek strzelniczych, które będziemy mogli własnoręcznie stawiać, to już połowa sukcesu. Zapowiada się kolejny stały, emocjonujący elementy gry!

Jako że nie jesteśmy już byle przybłędą w świecie Rapture a faktycznym Big Daddim, koniec z kleconymi przez chorych mieszkańców pukawkami. Wykorzystamy profesjonalną broń, i to faktycznie czuć – energia niesiona przez pocisk dosłownie wbija wrogów w ziemię, tudzież ściany, a jeden, góra dwa strzały w korpus mniejszego splicera kończy się jego śmiercią. Jedną z nowych broni jest kusza, używana tu w charakterze snajperki oraz te dzierżone przez Big Daddiech wiertła z oryginału. Ponadto wykorzystamy zróżnicowaną amunicję. Nie jest to nowość, ale teraz zmieni się charakter tego elementu – mamy sami pokombinować jakiej użyć w przypadku konkretnego wroga, która zadziała lepiej w zależności od jego specyfiki i aktualnej sytuacji. Nie mogło zabraknąć również nowych plazmidów, ponadto będziemy mogli je ze sobą łączyć, uzyskując nowe efekty. I co najważniejsze – będziemy mogli równocześnie używać broni palnej, jak i plazmidów.

Tym czym urzekł mnie pierwszy BioShock, były mini-gry poświęcone hakowaniu urządzeń. Przynosiło to wymierne korzyści i było rozwiązane tak, by nagradzać inteligencję i spryt gracza, a nie sztuczne statystyki. Teraz ulegnie to zmianie. Do hakowania posłuży nam tzw. hack-tool, nie różniące się niczym od innych broni (ograniczenia amunicji). Co zmienia? Proces będzie zachodził w czasie rzeczywistym gry, a naszym zadaniem będzie naciśnięcie w odpowiednim momencie przycisku... Brzmi jak zmiana klienteli na półgłówków? Dla mnie niestety tak.
Podsumowując: rozgrywka w BioShock 2 będzie stanowić raczej ewolucję niż całkowitą zmianę w stosunku do poprzednika. Czy to źle? Ewidentnie nie! Na myśl przychodzi mi tu seria Grand Theft Auto, w której to developer stosuje podobne zabiegi, systematycznie rozwijając już opracowany schemat rozgrywki. Czy wyszło im to na złe? Nigdy.
Multi, czyli zostań mieszkańcem Rapture

Mimo że pierwowzór wybronił się wciągającą kampanią dla pojedynczego gracza, BioShock 2 zaoferuje również tryb multiplayer. Osobiście uważam, że kolejny Killzone 2 albo Modern Warefare z tego nie będzie, ale zawsze to jakaś dodatkowa porcja zabawy za tę samą cenę. Tym bardziej, że wszelkie przesłanki skłaniają ku stwierdzeniu, że będzie to naprawdę dobra zabawa.
Tryb wieloosobowy pozwoli nam na wcielenie się w jednego z mieszkańców podwodnej utopii na rok przed wydarzeniami przedstawionymi w pierwszej części gry. To bardzo ciekawy okres w historii miasta, czas wewnętrznych potyczek, który ukształtował obraz nowego Rapture. Najprościej rzecz ujmując, jesteśmy „królikiem doświadczalnym” Sinclair Solutions, testujemy na sobie działanie nowych rozwiązań inżynierii genetycznej – plazmidów i toników. Każda z postaci ma swoją unikalną przeszłość, tak więc również i w tym trybie fabuła odegra znaczącą rolę. Naszego bohatera rozwijamy podobnie jak tego z przygody dla pojedynczego gracza: zdobywając nową i ulepszając posiadaną broń, zwiększając konkretne współczynniki i ucząc się wykorzystania kolejnych plazmidów. Maksymalnie postać osiągnie 20. poziom doświadczenia. Rozwój został oparty o ADAM, który zdobywamy zabijając wrogów, wykonując określone akcje czy wygrywając mecze. Dodatkowo, wygląd naszej postaci podlegać będzie zmianom, a do dyspozycji oddane zostanie nam mieszkanie w którym przygotujemy się przed „wyjściem na miasto”. Nie zabraknie również researchu, dzięki któremu zyskamy bonusy do zadawanych konkretnym przeciwnikom obrażeń.

Multiplayer zaoferuje podstawowe tryby gry właściwe takiej zabawie. Prócz deathmatch i team deathmatch zagramy w capture, w którym to dwie drużyny będą przechwytywać Little Sisters. Warto wspomnieć, że i tu nie zabraknie postaci Big Daddiego, w którego będzie można się wcielić przywdziewając charakterystyczny kombinezon. Wariacją tego trybu jest ADAM Grab, w którym to zadaniem pojedynczego gracza jest jak najdłuższe posiadanie siostrzyczki w swoich rękach (nie zanosimy jej do bazy); istnieje również drużynowa odmiana tegoż. Ponadto zagramy w Turf War czyli przejmowanie kluczowych pozycji na mapie, oraz Last Splicer Standing, czyli team deatchmatch z podziałem na rundy, bez respawnów.
Jeśli chodzi natomiast o mapy, są to odpowiednio przebudowane pod kątem zabawy online poziomy znane z oryginalnego BioShocka, np. Kashmir Restaurant czy Home for the Poor.
Podsumowując, multi skupia się na oddzielnej postaci, którą gramy wykorzystując mechanizmy znane z trybu singleplayer. Założeniem twórców jest oddanie nam na tyle szerokiej palety możliwości, abyśmy mogli wykreować i rozwijać własne, unikatowe „ja”. Dzień z perspektywy szarego mieszkańca Rapture może wyglądać naprawdę ciekawie...
Ostatecznie...
Sequel BioShocka to nadal ten sam niepowtarzalny klimat, który urzekł graczy wraz z oryginałem plus nowa, intrygująca fabuła, lekko przemodelowany gameplay i tryb multiplayer. Czego chcieć więcej? Mimo że gra nie zaoferuje wiele więcej w kwestii wizualiów – wykorzystano ten sam silnik co w jedynce, tj. zmodyfikowaną wersję Unreal Engine 2.5 – nie martwiłbym się tym. Wszak każdy, kto miał przyjemność obcowania z tym tytułem wie, że oprawa, mimo wykorzystania dość leciwej technologii, stoi na naprawdę wysokim poziomie. Nie wiem jak Ty, ale ja wolę ewolucję samej gry niż grafiki, jak to często dziś bywa.
Czekam z niecierpliwością. A Ty? Czy jesteś gotowy na wkroczenie do Rapture dekadę po wyjściu na powierzchnię?