Zabawa z Dragon Ball nie ustaje. Najnowsza część ma kontynuować chlubne sukcesy serii Budokai Tenkaichi. Tym razem jednak nadszedł czas odejścia od klasycznych, utartych schematów.
w Raging Blast przyjdzie nam nie tylko zobaczyć znacznie więcej postaci niż w jego poprzedniku, Burst Limit. Idostępnionych będzie więcej ataków, combosów, a nawet transformacje, których nie było ani w anime ani w mandze. Zabawę urozmaicić ma także nowa koncepcja dynamicznej kamery, która często zmieniać będzie ujęcia. Dzięki temu, gracz ma się poczuć, jakby grając, odtwarzał sceny z animowanego pierwowzoru. Oprócz nowej kamery graczy czeka także nowy system sterowania, który miejscami znacznie odbiega od starego stylu serii.
Kiedy tylko zauważyłem, że demo Dragon Ball: Raging Blast zostało udostępnione w PSS od razu zacząłem je pobierać. Po niedługim oczekiwaniu już oglądałem ekran tytułowy gry. Poniżej prezentuję wrażenia, jakie demo na mnie wywarło.
Pierwsze, co rzuca się w oczy, czyli grafika. Gracze przyzwyczajeni do poprzednich części nie zauważą ogromnych zmian jakościowych. Prawdą jest, że wszystkie z trzech dostępnych w demo postaci wyglądają świetnie a jedyna arena jest wielopoziomowa i bardzo duża. Animacje walki w zwarciu są solidne, teleportowanie się, dynamiczne uniki, bardzo szybkie uderzenia. Dopóki walka dzieje się na pięści i kopnięcia mamy Dragon Ball w świetnym wydaniu. Zawód sprawia jednak znak firmowy serii, czyli ataki energetyczne. Pomniejsze kule energii ledwo można dostrzec, a ataki specjalne wydają się mieć uciętych po parę(naście!) klatek animacji. Z atakami ostatecznymi jest równie słabo. Animacje są nie tylko krótkie, miałoby to w bijatyce dobre strony, ale też bardzo chaotyczne. W znacznej mierze sprowadzają się do coraz jaśniejszego błysku zajmującego w końcu cały ekran.
W kwestii systemu gry również sytuacja nie wygląda różowo. Z jednej strony mamy dobry system anulowania i łączenia ataków, możliwość walki w powietrzu, efektownej teleportacji czy trochę gry zręcznościowej przy wzmacnianiu ataków. Z drugiej jednak walka, przynajmniej na poziomie demo wydaje się nieprzemyślana. Dynamika traci w momencie, kiedy ataki specjalne sprowadzają się albo do promieni, których z łatwością można uniknąć, lub do chwytów, których z bliska uniknąć nie sposób. Ponadto, polecam przyjrzeć się ostatecznemu atakowi podstawowego Goku. „Spirit Bomb” ma tak ładną na tle swoich trzech pozostałych odpowiedników, że kontrast wręcz razi. Zarazem ta uczta dla oczu aż prosi o dodatkowy element zręcznościowy. Wciskanie odpowiednich przycisków, katowanie gałki analogowej, cokolwiek, co przykułoby do ekranu za każdym razem. Brak takiego dodatku jest kolejną rzucającą się w oczy niedoróbką. To oczywiście tylko pierwsze wrażenia, być może w pełnej wersji system okaże się nieco lepszy. Największą bolączką może się okazać praca kamery. Możliwość latania nie jest dobrze rozwiązana (brak np. opcji lotu w górę i prawo lub lewo), a gdy przeciwnik znajdzie się wysoko nad nami ekran szaleje i ciężko jest cokolwiek zrobić, poza instynktowną ucieczką.
Po demie mogę wnioskować, że albo autorzy pokażą nam pełne animacje i poprawią pracę kamery, albo też dostaniemy na wpół skończony produkt, niestety, niewart uwagi. Błędy, które zauważyłem mogą tę grę zupełnie pogrążyć, z drugiej jednak strony nietrudno je naprawić. Mimo tych wątpliwości ze zniecierpliwieniem czekam pełnej wersji. Podobnie jak wielu polskich graczy chcę przekonać się, czy PS3 zasłużyło w oczach Namco na godną grę spod znaku Dragon Ball.