I Am Alive to tytuł nadchodzącej gry przygodowej, zapowiedzianej na Xboksa 360 oraz PS3. Gra opowiada historię Adama Collinsa, który znajduje się w samym środku zdewastowanego po trzęsieniu ziemi Chicago.
Na skutek ogromnej tragedii, miasto pogrąża się w chaosie. Nasz bohater, jako jeden z ocalałych, próbuje walczyć ze skutkami kataklizmu, a także przeżyć w momencie, gdy jego dotychczasowy świat legł w gruzach. Próbuje on także odszukać swoją zaginioną dziewczynę - Alice, co wobec nieszczęścia jakie nawiedziło jego rodzinną metropolię - staje się piekielnie trudne.
Gra to oprawiona w dramatyczne ramy przygodówka, z naciskiem na słowo "survival" czyli przeżycie. Gracz bowiem rzucony zostaje na 9 dni w piekielnie trudne warunki, które dodatkowo utrudnia fakt, iż dotknięte trzęsieniem ziemi miasto zostaje kompletnie odcięte od świata.
Premiera gry przewidywana jest do końca 2009 roku, choć mimo, iż zbliża się on powoli do końca, nadal nie pojawiła się konkretna data premiery. Bardzo oryginalna tematyka, a także doświadczony developer jakim jest Ubisoft, każe jednak oczekiwać na I Am Alive z wypiekami. A dodatkowo atmosfere wokół tego tytułu podgrzewa fakt, iż hula on na Unreal Engine 3 - czyli naprawde fachowym silniku graficznym. Wielkiego hitu spodziewać się raczej, nie należy, aczkolwiek dobrej, oryginalnej gry - jak najbardziej.
Jeszcze dwie godziny temu siedziałeś w swoim biurze i popijałeś poranną kawę. Ale to przeszłość. Teraz liczy się tylko jedno – przetrwanie. I odnalezienie Alice.
Jeśli ktoś pamięta film "Jestem legendą" z łatwością odgadnie, czym inspirowali się twórcy I Am Alive. Tak jak w hollywoodzkiej produkcji mamy miasto zniszczone przez kataklizm (tu: trzęsienie ziemi), samotnego bohatera (Adam Collins) stawiającego czoła trudnościom związanym z brakiem wody i żywności, a także zmagającym się ze... zwykłymi cywilami.
Inaczej niż w innych tego typu produkcjach, Ubisoft postawiło na realizm. Zabraknie więc walajacej się tu i ówdzie broni, skądinąd użytecznych osłon czy wyszkolonych komandosów posługujących się arcynowoczesnymi gadżetami (sam Adam broń widywał jedynie na filmach ze Schwarzeneggerem). Celem autorów jest ukazanie wiarygodnej wizji świata po katastrofie i, wierzcie lub nie, może im się to udać.
Zadowoleni będą tutaj fani skradanek. Jeśli w czasie gry natrafimy na grupkę niemiluchów, wystarczy rzucić im pod nogi butelkę z wodą. Taki towar jest w postapokaliptycznym świecie deficytowy, nic więc dziwnego, że natychmiast rozgorzeje walka o nią, w trakcie której my czmychniemy niezauważeni. Nic też nie stoi na przeszkodzie, aby używać zdemolowanego otoczenia, ale póki co nie wiadomo, jak miałoby to wyglądać.
Nie dość, że sama broń będzie nieliczna, to jeszcze często zacznie brakować... amunicji do niej. Nie oznacza to jednak wyrzucenia, zdawałoby się nieużytecznego, klamotu. W takim wypadku można przystawić nawet pusty pistolet do skroni przeciwnika, a ten ucieknie przerażony (zapewne jeszcze sikając w gacie, aby dodać realizmu sceny). Pamiętając, że mamy do czynienia z cywilami, kto w takiej sytuacji ryzykowałby życiem?

Oczywiście, miejsce na małą wymianę ognia się znajdzie, ale nie odegra ona większej roli, o czym świadczy choćby fakt ciągłego podejmowania i konsekwencji wyborów. W zależności od tego, czy zdobędziemy wodę lub jedzenie, uratujemy kogoś czy w końcu kogoś zabijemy lub ocalimy, wpłyniemy na los nie tylko głównego bohatera, ale również wielu postaci niezależnych. Niektóre będą ważniejsze dla rozgrywki (jak np. pani doktor, która w zamian za znalezienie rannych, podzieli się swym lekarskim doświadczeniem), niemniej mamy czuć skutki naszych działań.
W zniszczonym i zdeprawowanym Los Angeles (to miasto wybrali twórcy jako teatr wydarzeń) gracz musi działać wedle prawa "zabijaj albo zostaniesz zabity". Mimo pewnej moralności, jaka w I Am Alive z pewnością wystąpi, cały czas należy być o krok przed innymi. Jeśli chcesz przeżyć, musisz brać to, czego potrzebujesz, nie pytając o zgodę. Nada to produkcji Ubisoftu klimat opuszczenia i zepsucia, oby tylko nie poległ on w starciu z banalną fabułą.
To, że o historii piszę na końcu, nie jest przypadkowe. Z czasem okaże się, że za kataklizmem stoją pewne siły wyższe, które celowo zniszczyły "Wietrzne miasto". W całą aferę został uwikłany Adam (ale niespodzianka, co?), w związku z czym wyrasta podwójny wątek: raz, Adam musi odnaleźć ukochaną, a dwa, doszukać się prawdy o domniemanym ataku.
Udostępnione screeny i trailer nie mówią o grafice nic poza tym, że ma być realistyczna. Prawdopodobne, że I Am Alive stanie się sandboxem w stylu Dead Rising 2 (chodzą słuchy o tak samo ograniczonym czasie gry). Kiedy? Tego nie wiadomo, tym bardziej, że od paru lat o IAA jest podejrzanie cicho. Może to tylko cisza przed burzą?