Ghostbusters jest to gra powstała w oparciu o dwa filmowe przeboje o tym samym tytule z lat 1984 i 1989. Bynajmniej nie jest to gra czerpiąca garściami z fabuły filmowej, lecz jest uważana za kontynuację poprzednich części filmowych. W grze wcielamy się w nowego członka Pogromców Duchów, nazywanego przez ”starych wyjadaczy” zespołu - rookie. Naszym zadaniem jest walka z istotami nadprzyrodzonymi, a konkretniej łapanie ich. Akcja gry rozgrywa się dwa lata po ostatniej części filmowej, w roku 1991. W trakcie gry zwiedzamy najróżniejsze zakamarki Nowego Jorku, m.in. katakumby, cmentarz, czy ulice Manhattanu. W arsenale gracza znajdują się przykładowo: protonowy plecak za pomocą którego wysyłana jest wiązka energii służąca do walki z przeciwnikiem, ektogogle, pułapki. Smaku grze dodaje fakt, że głosu bohaterom użyczyli ci sami aktorzy, których znamy z filmowej wersji, są to Dan Aykroyd i Harold Raims.
Pogromcy Duchów” – któż z nas nie kojarzy tego filmu? Produkcja ta, powstała w latach 80’tych, podbiła serca wielu fanów kina. Muszę przyznać, że wartym pochlebstwa, z marketingowego punktu widzenia, było chwycenie się tej tematyki w czasach current-genów. Co z tego wszystkiego wyszło? Czy mamy do czynienia z kolejnym „crapem” na bazie produkcji filmowej? A może tym razem jest jednak na odwrót? Na samym wstępie dodam, że fani serii mogą się czuć miło zaskoczeni.


Pierwsze co przykuwa oczy to filmowa otoczka gry. Nazwiska wszystkich znanych kluczowych dla filmu aktorów witają nas na samym wstępie rozpoczynającej się właśnie przygody. Twarzy i głosu postaciom użyczyli nie kto inny, jak Dan Aykroyd, Harold Ramis, Bill Murray i Ernie Hudson. Cała ta, dobrze przez nas kojarzona grupa Pogromcy Duchów, będzie nam towarzyszyła aż do samego końca gry. My z kolei wcielimy się w nowego członka drużyny, swojsko nazywanego przez resztę załogi – Rookie.
Złap je wszystkie!
W przypadku tego tytułu mamy do czynienia z grą z gatunku third-person shooter. Przez całą przygodę obserwujemy naszego bohatera z za pleców z kamerą sugestywnie zawieszoną nad prawym ramieniem. Naszym głównym celem jest oczywiście łapanie i eksterminacja napotkanych duchów. Dokonujemy tego za pomocą Proton Pack – lasera pretendującego do miana broni. Wystrzeliwując go jesteśmy w stanie osłabić napotkane zjawy, by następnie mieć możliwość wpakowania ich do specjalistycznie do tego stworzonej pułapki. Osłabiamy przeciwników poprzez sugestywne wywijanie na wszystkie strony analogiem praktycznie tak, jakbyśmy posługiwali się wędką, która schwytała ogromną rybę. Jeżeli maszkara ucieka nam w prawą stronę ekranu to lepiej abyśmy kierowali analogiem w przeciwległą stronę i tak analogicznie za każdym razem, zależnie od kierunku ucieczki złapanego stwora. Na dodatek twórcy zaimplementowali możliwość łapania przeciwników przy użyciu czujników ruchów. Po włączeniu tej opcji w ustawieniach gry, to co wcześniej wyczynialiśmy za pomocą gałki teraz robimy przy pomocy pada wymachując nim na wszystkie strony, co sprawia niezłą frajdę i dodaje pewnego elementu wczucia. Osobiście podczas całej gry preferowałem jednak tradycyjne sterowanie. Dodatkowo w późniejszej fazie, nasze główne narzędzie destrukcji będzie można ulepszyć o takie dodatki jak Meson Collider, Stasis Stream i Slime Blower. Z punktu widzenia samego gameplay’u ostatni dodatek okazuje się bardzo istotny. Jest to rozciągliwa zielona maź, dzięki której będziemy w stanie m.in. łączyć ze sobą różne obiekty. Muszę przyznać, że zaimplementowanie tego drobiazgu ciekawie urozmaica samą grę. Dzięki niemu nie raz przyjdzie nam z rozdzielonych części betonu utworzyć umożliwiającą przejście kładkę. Za to pomocny w wyszukiwaniu przeciwników oraz zaginionych artefaktów okaże się ostatni gadżet, nazwany PKE Meter. Używając go przechodzimy do widoku z oczu bohatera oraz będąc w tej perspektywie jesteśmy w stanie się przemieszczać. Jeżeli zjawa czai się gdzieś w pobliżu to nasz wykrywacz zaczyna wydawać co raz głośniejszy dźwięk.

Sama rozgrywka została ukierunkowana mocno w stronę kooperacji. Tylko w nielicznych momentach będziemy zdani wyłącznie na siebie. Warto zwrócić uwagę na to, by w pobliżu zawsze ktoś się znajdywał. Wtedy w razie otrzymania dotkliwych obrażeń, jeden z Pogromców natychmiast ruszy nam na pomoc. Tak samo my mamy możliwość uzdrawiania poległych. Gra kończy się dopiero kiedy wszyscy w tym samym momencie ugną się na kolana pod wpływem otrzymanych obrażeń. W przeciwnym wypadku nawet jedna osoba jest w stanie przywrócić resztę załogi do toczącej się walki. W grupie także łatwiej jest złapać dane zjawy. Wspólne celowanie laserem w „nieżywego” oponenta ułatwia jego ostateczne schwytanie.

W gronie towarzyszy będziemy toczyć walki również z bossami. Potyczki z reguły spłycają się do strzelania jednak potrafią mimo to być wymagające. M.in. przyjdzie nam stawić czoła ogromnemu, dobrze znanemu z filmu, Marshmallow Man. Eksterminacja tego "piankowego kapitana" odbywa się na dachu jednego z nowojorskich wieżowców. Naszym zadaniem jest nie dopuszczenie do tego, by charyzmatyczny jegomość zdołał wdrapać się na szczyt budynku, na którym obecnie się znajdujemy. Innym z kolei bossem będzie chociażby Spider-Lady, z którą przyjdzie nam się zmierzyć w przypominających jaskinię, ogarniętych gęstą pajęczyną tunelach. Skuteczne w jej odnajdywaniu okaże się dobry słuch oraz wytężony wzrok. Jednym słowem, jest ciekawie. Walki mimo wszystko, tak jak to podkreśliłem wcześniej, z reguły są wymagające oraz umiejscowione zostały w odmiennych środowiskach.

Auć! Kolejny raz dostałem od Ciebie zielonym szlamem! Uważaj gdzie strzelasz!
Sfera wizualna stoi na wysokim, zadowalającym poziomie. Design lokacji nie jest monotonny, każdy rozdział gry prezentuje poziomy wykonane w odmiennej stylistyce. Dla przykładu odwiedzimy takie miejsca jak wcześniej wspomniane ulice Nowego Yorku, hotel, bibliotekę, muzeum, kanały czy też świat duchów. Szczerze mówiąc niektóre poziomy są wykonane w takim klimacie, że przy drobnych szlifach można by je było spokojnie umieścić w takich grach jak Silent Hill czy Resident Evil. Dodatkowo twórcy nie zapomnieli o głównej tematyce filmu, próbując w niektórych momentach odrobinę nas przestraszyć. Oczywiście wszystko to zostało oddane z odpowiednim przymrużeniem oka, więc pomimo tego, co napisałem podkreślam - w grze nie ma motywów czysto wyjętych z wcześniej wymienionych survival-horrorów. Postacie także prezentują się okazale, tak jak wspomniałem na samym początku, ich twarze przypominają wszystkich znanych z filmu aktorów. Dodatkowo animacja poruszania się postaci wygląda miło płynnie, naturalnie. Co równie atrakcyjne i co także rzuca się w oczy to wcześniej wspomniany Proton Pack, którego nasz bohater targa na plecach. Konstrukcją przypomina on sporych gabarytów solidne, skrupulatnie przemyślane urządzenie, przyozdobione w non-stop migające diody. Prezentuje się on świetnie zarówno w jasnych jak i ogarniętych mrokiem pomieszczeniach. Wszystkie lampki elegancko świecą, co przy pierwszym kontakcie z grą z miejsca przykuwa uwagę. Do tego wszystkiego dochodzi ciekawa destrukcja otoczenia oraz wszelkiego rodzaju odblaski używanych przez bohaterów broni, które skutecznie podbiją ten wizualny spektakl. Jednak do „najwyższej półki” jeszcze trochę tutaj brakuje. Drobniejsze elementy na planszy już tak efektywnie się nie prezentują. Do tego ich fizyka czasami jest, mówiąc łagodnie – kiepska. Większe kamienie czy cegły wylatujące ze ściany „kopiemy” przed siebie niczym papierową piłkę. Przyjdzie nam również przez niektóre obiekty „przeniknąć” – dokładnie, niczym duch. Wspomniałem wcześniej o dobrze odwzorowanych twarzach, ale już np. włosy postaci to „druga liga”. Nie wspominając chociażby o słabo odwzorowanej tafli wody – cóż, diabeł tkwi w szczegółach.

„Jeżeli jest coś dziwnego w Twojej okolicy, to kogo wezwiesz? – Pogromcy Duchów!” – ee, nie, w angielskiej wersji to lepiej brzmi…
Ścieżka audio idealnie podbija klimat. Już na wstępie słyszmy znaną wszystkim z filmu, charakterystyczną melodię. Towarzyszy nam ona praktycznie przez całą grę, skutecznie umilając loadingi (ekhm, no dobra, do czasu), które występują sporadycznie, pojawiają się głównie w trakcie ładowania misji m.in. po ich restarcie. Dialogi zaś, to oczywiście najwyższa półka. Jeżeli spodziewacie się podobnych do tych słyszanych w filmie to możecie być spokojni. Wszelkie akcje, które na planszach przeprowadzamy w tym „humorzastym” gronie są non-stop komentowane przez naszych pomagierów. Cały przebieg misji jest przez nich zawsze skrupulatnie omawiany. Czasami miałem nawet wrażenie, że na obraz całej gry składa się 80% dialogów na tyle samo procent czystej akcji. Muzyka towarzysząca nam podczas zwiedzania lokacji również została oddana w filmowym stylu. Tradycyjnie dla serii „straszliwe” motywy wymieszane są z tymi „zabawniejszymi”. Skutecznie podbija ona radość płynącą z samego grania. Muszę przyznać, że naprawdę miło się tego wszystkiego słuchało.

Nie mogę nie wspomnieć również o dodatkach i trybie multi-player online, który znalazł się na krążku z grą. Łącznie do czterech graczy jednocześnie mamy możliwość przejść fragment kampanii bądź stoczyć walkę ramię w ramię w takich trybach jak: Containment, Destruction, Survival, Thief, Protection, Slime Dunk. Są to wariacje pomysłów zadań wyjętych z trybu single-player. Gra z żywym kompanem nabiera emocji i skutecznie przedłuża żywotność tego tytułu. Na dodatek serwery wydają się być stabilne. Osobiście nie uświadczyłem specjalnych lagów. Nawiązując do dodatków zaś, mamy możliwość odblokować Arty wyjęte ze świata gry oraz kilka filmików, w tym m.in. „Behind The Scene”, promotial trailer czy trailer samego filmu.

Podsumowując powiem szczerze, że gra naprawdę miło mnie zaskoczyła. Muszę przyznać, że jest ona wartą uwagi. Z pewnością przypadnie do gustu wszystkim fanom filmu – ci mogą po nią sięgać bez namysłu. Szczerze mówiąc bardzo dobrze się przy niej bawiłem. Do tego jest stosunkowo długa. Przejście całej gry zajęło mi ponad 10 godzin na poziomie trudności Experienced (drugim z trzech możliwych do wyboru). Od czasu do czasu w samą rozgrywkę wplata się mimo wszystko trochę monotonia jednak tym co skutecznie stara się przykryć to odczucie jest wartka i praktycznie niekończąca się akcja. Nie jest to „mega hit” jednak z pewnością ciekawa i bardzo dobra gra. Dla wszystkich którzy się wahają – jeżeli "Pogromcy Duchów” działają na Ciebie jak magnes, bez zastanowienia chwytaj za pada, by stać się jednym z nich i po prostu - graj!
Schemat